czwartek, 12 stycznia 2012

Black Mirror


Kolejna brytyjska mini-seria, na którą się skusiłam, tym razem zachęcona opisem, że jest to połączenie "Strefy Mroku" z satyrą socjologiczną. Jeśli ktoś lubi pesymistyczne klimaty, to na pewno jest serial dla niego.

Seria składa się z trzech epizodów, a każdy z nich nie wiąże się w żaden sposób z poprzednim. Nieokreślone są ramy czasowe, chociaż podejrzewam, że to niedaleka przyszłość, przynajmniej jeśli chodzi o epizody 2 i 3. Pierwszy odcinek mógłby równie dobrze zdarzyć się teraz.

Właśnie, odcinek pierwszy. Nie do końca mi się podobał, ale to zapewne dlatego, że nie zdarzyło mi się urodzić i żyć w kraju, gdzie obowiązuje monarchia i gdzie rodzina królewska ma tak wielkie znaczenie, że ludzie zmuszeni są czasami poświęcać własne dobre imię w jej sprawie. I chociaż motyw z artystą, księżniczką i premierem nie przypadł mi do gustu, to uważam, że pokazano świetnie działanie współczesnego obiegu informacji. W dobie Internetu, youtube, mmsów i maili z komórki, raz wypuszczona informacja zaczyna żyć własnym życiem i często tracimy nad nią kontrolę. I jak ludzie mocno opierają się na takich źródłach. Jak dla mnie, początek serii średni. Odcinek wydawał mi się trochę nudny,

Potem było już lepiej. W następnych odcinkach twórcy pokazują nam, że rozwój technologii pcha ludzkość do przodu, ale dla jednostek ma działanie degradujące, czy nawet destrukcyjne. Że wraz z postępem, coraz mniej myślimy o innym człowieku, a nawet o sobie. Jesteśmy izolowani, albo izolujemy się sami. Nawet, jeśli chcemy coś udowodnić sobie i innym, to świat wpływa na nas tak, daje takie propozycje, przez które zapominamy, co tak naprawdę chcieliśmy przekazać, czy osiągnąć. Nadmiar możliwości sprawia, że stajemy się nieufni. Mając wgląd w życie i wspomnienia innych ludzi, cały czas czujemy nieodpartą chęć kontrolowania ich na każdym kroku. Ewentualne przykre konsekwencje i odkryta niechciana prawda nie wydają się ważne. No bo kogo by nie kusiło, by analizować przez kilka godzin jak nasza druga połówka parzyła przy stole na kogoś, kogo znała dawno, dawno temu? Mając jako materiał zapis wideo z kamery ze swojego oka! 

Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby Ross Geller miał taką możliwość?

1 komentarz:

  1. Anonimowy20:16

    Wzmianka o Rossie jakże trafna :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...