Z najpopularniejszą (chociaż, według niektórych, wcale nie najlepszą) powieścią Neila Gaimana jestem na świeżo - zrobiłam sobie powtórkę między dwoma pierwszymi odcinkami serialu. Ale domyślam się, że jest pewna różnica między dokładniejszym zapoznaniem się z adaptowanym dziełem na potrzeby oglądania adaptacji, a znajomością z Amerykańskimi bogami liczącą lata (w końcu książka ukazała się szesnaście lat temu). Niemniej uważam, że ci, którzy najpierw byli czytelnikami, będą w najgorszym przypadku usatysfakcjonowani, że ta historia - albo chociaż jej części - dały się dobrze przenieść na mały ekran.
wtorek, 30 maja 2017
piątek, 26 maja 2017
Czy możecie mówić jej Ania, nie Anna?
Pod moją aktywnością na facebooku głoszącą, iż oto oglądam Anne With an E, znajomy napisał, że to pozytywny serial, ale bohaterka go irytuje. No dobrze, użył innego słowa, ale tu mogą być dzieci albo ludzie delikatnej natury. W każdym razie, szybko pojawiła się też odpowiedź, że skoro doprowadza do białej gorączki i ma się ochotę wyrwać jej
ozór, to znaczy że adaptacja jest wierna książce. No, to jedno zadanie wykonane. I w żadnym wypadku nie jest to minus.
poniedziałek, 8 maja 2017
Hurtownia: wszyscy o tym mówią
Nie traćmy czasu. Przed Wami kilka premier, które już wywołały lub dopiero wywołają szum w rankingach i umysłach nadwrażliwych rodziców. Oraz Supernatural, ponieważ pewne rzeczy trudno mi zostawić, nawet jeżeli zgrzytam zębami podczas oglądania.
czwartek, 6 kwietnia 2017
Depresja w rytm Shakiry - Crazy Ex-Girlfriend
Próbowałam ostatnio wkręcić się w oglądanie Żony idealnej. Obsada wydała mi się na tyle interesująca (szczególnie Christine Baranski i Alan Cumming), a do tego doszły mnie słuchy o planowanym spin-offie o kancelarii złożonej z samych kobiet. Ale raptem dwa i pół sezonu później musiałam przyznać, że jest zbyt kiepsko na kontynuowanie. To pewien wyczyn, żeby serial o prawnikach, politykach i małżeńskich problemach amerykańskiej klasy wyższej uczynić tak nudnym - chociaż może to także kwestia tego, że takie seriale można chyba liczyć już w dziesiątkach. A jednak się udało! Chociaż ja tak naprawdę nie o tym...
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
We're all stories in the end, czyli finał Black Sails
Ten serial opierał się na opowieściach. Okrutny kapitan Flint, Długi John Silver, który naznaczał czarnymi plamami innych piratów, oczytany i kulturalny Woodes Rogers, który był tak naprawdę takim samym bezwzględnym draniem, jak inni. Opowieść o Hiszpanie imieniem Vasquez, o Henry Avery'm i jego ludziach uwięzionych na Wyspie Czaszek. Od legendy Czarnobrodego, opowieści o sprycie Jacka Rackhama, których wysłuchiwały bladolice panny w Filadelfii, po zwykłe plotki o romansach oficerów i rozwiązłych dam w Londynie. To właśnie był Black Sails i jego bohaterowie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




