Watykan to wciąż dziewicze tereny dla twórców serialowych. Poza Rodziną Borgiów nie było chyba innego serialu który opowiadał by o perypetiach mieszkańców tego państwa-miasta. O ile w Borgiach mamy do czynienia z quasi-historycznymi wydarzeniami, w Młodym Papieżu Sorrentino może pozwolić sobie na wszystko. Tak też robi.
środa, 30 listopada 2016
piątek, 18 listopada 2016
Groovy! czyli Ash vs. Evil Dead
Martwe zło z 1981 roku to studencki film o małym budżecie i okrojonej obsadzie, ale realizowany był całkowicie na poważnie - miał straszyć. Trochę to zabawne, kiedy patrzy się na całą trylogię (pierwszy film, a po nim Martwe zło 2 i Armia ciemności), która jest kultową obecnie kwintesencją gore'u i pastiszu.
Film z pozoru podobny do wielu innych horrorów. Grupa młodych ludzi jedzie na weekend do chatki w górach. Potem ktoś znajduje dziwną księgę, a młodzi zaczynają po kolei ginąć lub opętuje ich tajemnicza siła. Za tym horrorem stał młody reżyser Sam Raimi, a w roli głównej wystąpił jego kolega Bruce Campbell. Panowie mieli w kolejnej dekadzie stać się ikonami horrorów klasy B. Raimiemu udało się także zrealizować filmy o Spider-Manie, a Campbell pojawił się w kilku serialach - mniej lub bardziej udanych. Ale to już temat na inną okazję.
niedziela, 13 listopada 2016
Hurtownia: The Crown i Black Mirror, wszechobecny Doktor oraz szeryf Stan Miller
W ostatnim tygodniu mojej córce udało się przeziębić. Spędzałyśmy zatem dużo czasu leżąc w łóżku i oglądając seriale odpowiednie dla jej młodego wieku. A przynajmniej zbliżone do tego. I przez to może kiedyś napiszę notkę o tym, że rozumiem już dlaczego powstali bronies i ile odniesień do popkultury można znaleźć w My Little Pony - Friendship is Magic.
Ten czas jednak jeszcze nie nadszedł. Na razie kilka słów o tym, co nadrabiałam wieczorami: Black Mirror po przejściu na Netflix, The Crown, Stan Against Evil i Class (spin-off Doctor Who).
środa, 9 listopada 2016
Moda na sukces w XVIII wieku, czyli Poldark
Nie od dziś wiadomo, że mam ogromną słabość do produkcji BBC. Jeżeli do tego dochodzi jeszcze burzliwe tło historyczne i piękne scenerie, jestem kupiona! Już dawno tytuł Poldark obił mi się o uszy, jednak wszechobecne zachwyty skutecznie zniechęciły mnie do tego serialu na dobre dwa sezony. Do tego dorosłe życie, praca, wyjazdy, sezon festiwalowy… Na szczęście są przeziębienia! Moje przyszło wręcz idealnie, na długi weekend na początku listopada. Pomiędzy kolejnymi drzemkami postawiłam na Poldarka. Mówcie co chcecie, ale uważam że to właśnie burzliwa historia rodziny Poldarków postawiła mnie na nogi, a nie herbata z imbirem i cytryną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)