To był bardzo nierówny sezon. Bardzo nierówny w sensie: pierwsza połowa była taka sobie, a druga połowa była słaba.Podzielenie go wjazdem Gubernatora i zniszczeniem więzienia uwypukliło ten podział trochę zbyt mocno, niż pewnie było w założeniach.
Ze wszystkich małych grupek, które mieliśmy okazję oglądać po opuszczeniu więzienia, tylko Tyreese jako opiekunka do dzieci mógł wzbudzić zainteresowanie. Po pierwsze, dlatego że towarzyszyła mu Lizzie, mała psychopatka, której wątek wręcz prosił się o rozwinięcie lub rozwiązanie. Po drugie, dlatego że w swojej podróży spotkał Carol. Różne rzeczy mogły wyniknąć z tego spotkania, każda o wiele bardziej emocjonująca od tego, co widzieliśmy do tej pory w grupce Maggie, Glenna czy Ricka.
Najwyraźniej nikt już na tym świecie nie jest porządny (Rick też nie, dlatego mieliśmy dla porównania flashbacki z więzienia i rozmowy z Hershellem). Po spotkanej przez Daryla grupce nie spodziewałam się postawy przykładnych obywateli. Nie wiem, co stało się z Beth, ale gdyby dalej podróżowała z Dixonem, żadne z nich by nie przeżyło tego spotkania. Daryl nadal miałby w sobie siłę do obrony dziewczyny, nie przepełniałaby go rezygnacja i gorycz. Wesoła Kompania w skórzanych kurtkach znalazła go w momencie największej słabości, a jej szef postanowił to wykorzystać. Terminus za to mnie odrobinę zaskoczył. Wydaje się, że mieszkający tam ludzie są gorsi od świętej pamięci Gubernatora. Ten stał się tym, kim był pod koniec życia, przez długi ciąg nieszczęśliwych wydarzeń. Ludzie z Terminusa nie dość, że zwabiają ocalałych w swoją niewolę, to jeszcze z dziką premedytacją wykorzystują do tego ostatnią pozytywną rzecz, jaka wszystkim pozostała - nadzieję na wspólne przetrwanie.
Parafrazując cytat z klasyka Janusza Majewskiego: "to i kanibali mamy w tym burdelu?"
Rick, od śmierci Lori mocno zagubiony i w ogóle nie w formie, ocknął się w dobrym momencie. W przeciwieństwie do drugiej grupy, która wykazała się zbyt dużą naiwnością. Jego brak zaufania do czegokolwiek i kogokolwiek może jeszcze wyciągnąć wszystkich z sytuacji, która może wydawać się bez sytuacją bez wyjścia. Od Złego Ricka gorszy jest tylko Niesamowity Hulk.
Odcinek finałowy w ogóle nie wydawał się być finałem. Zabrakło napięcia, czegoś chociaż odrobinę podobnego do emocji towarzyszących zakończeniu drugiego sezonu. Liczę jednak na to, że po przerwie dostanę coś. Cokolwiek! Po kilku odcinkach łażenia wzdłuż torów kolejowych mam naprawdę małe oczekiwania.





