Z najpopularniejszą (chociaż, według niektórych, wcale nie najlepszą) powieścią Neila Gaimana jestem na świeżo - zrobiłam sobie powtórkę między dwoma pierwszymi odcinkami serialu. Ale domyślam się, że jest pewna różnica między dokładniejszym zapoznaniem się z adaptowanym dziełem na potrzeby oglądania adaptacji, a znajomością z Amerykańskimi bogami liczącą lata (w końcu książka ukazała się szesnaście lat temu). Niemniej uważam, że ci, którzy najpierw byli czytelnikami, będą w najgorszym przypadku usatysfakcjonowani, że ta historia - albo chociaż jej części - dały się dobrze przenieść na mały ekran.
